OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.

Wspiera nas...

jontlogo12.gif

Menu Zrywu

SENIORZY:
Ostatni mecz:
04.09 Zryw - Gwiazda 1:0
Tabela
Terminarz
Wszystkie wyniki
Statystyki drużyny
Skład
JUNIORZY:
Ostatni mecz:
04.09 Zryw - Strażak 1:2
Tabela
Terminarz
Wyniki

Twoje menu

Wieści RSS

Tematy pokrewne

You are here: Start arrow Aktualności arrow Siostro, basen!!!
Siostro, basen!!! PDF Drukuj Email
Wpisał: LC   

 30 maj 2010, godz. 18.00. Boisko w Szarowie

Zryw Szarów - Dąb Zabierzów Bocheński 3:5 (1:2)

Skład: Kursa - Tekiela, Sądel, Bolik - Piwowar (70 Prochwicz), Kościółek, Ponikiewicz, Bednarczyk, Foszczyński - Szewczyk, Kalicki

Bramki: Kalicki, Foszczyński, Szewczyk

Żółte kartki: Kalicki, Tekiela

GALERIA

Niespotykany opad wystąpił nad boiskiem Zrywu tuż przed planowanym meczem z drużyną zza puszczy. Deszcz zakończywszy swoje druzgocące dla boiska działanie odsłonił widok na naszej murawie niespotykany – znaczna jej część pod wodą, a w boksach można było otworzyć basen. Sędzia po konsultacjach z drużyną gości był skłonny mecz odwołać, jednakże my prezentowaliśmy zgoła odmienne stanowisko. Z niewielkim opóźnieniem mecz jednak się rozpoczął.

Od początku widać było że pogłoski o jakiejś łapance w obozie przeciwnika były przesadzone. Goście grali dość solidny futbol, co więcej rozpoczęli spotkanie z dużo większym zaangażowaniem. Nasi z uporem maniaka przenosili grę w najbardziej podtopione fragmenty płyty. Mieliśmy w pierwszych trzydziestu minutach kilka wybornych sytuacji podbramkowych jednak skuteczność w tej połowie była jak zwykle żadna. Po pół godzinie gry bezpańska piłka po wrzutce z prawej strony po postu trafiła zawodnika gości na piątce i w ten sposób straciliśmy pierwszą bramkę. Oczywiście wzajemne pretensje momentalnie dały się usłyszeć w naszym obozie. To już jednak standard w drużynach takich jak my, u niemal murowanych kandydatów do spadku. Na domiar złego w czterdziestej minucie po rykoszecie tracimy drugą bramkę i sytuacja zaczyna przypominać dramat. Oczywiście w tej sytuacji również nikt nie zawinił, po prostu kolejny przeciwnik ma szczęście, my zaś znów nie. No, może z jednym wyjątkiem z końcówki pierwszej części gdy po przytomnym uderzeniu z dystansu w wykonaniu Deusa, Kaliemu przyszło tylko dopełnić formalności.

Druga część zaczęła się od naszych ataków, z których ten z 55 minuty przyniósł powodzenie. Kapitalny rajd Dżusta lewą stroną, precyzyjne podanie do Jaco, który minąwszy bodaj dwóch przeciwników strzelił nie do obrony i mieliśmy remis. Uczcie się młodzieży. Cóż jednak z tego, skoro po pięciu minutach Dąb wykonuje wolnego z niby bezpiecznej odległości i zdobywa bramkę, zapewne wiedząc że strzelić bramkę Zrywowi ze stałego fragmentu to pikuś. To już chyba wszyscy wiedzą.

Niby w 70 minucie wszystko wróciło do normy, gdy Kaczor na raty pokonał po wolnym bramkarza gości (mała kontrowersja z niedokładnie zapiętą siatką w bramce), ale kolejna akcja Dębu znów przynosi im prowadzenie przy biernej postawie naszej obrony. W samej końcówce padła piąta bramka dla Zabierzowian, będąca konsekwencją naszego chwilowego szturmu na ich bramkę i kompletnego odkrycia się w tyłach. W tym momencie stoper przyjezdnych, który niemal cały mecz wygłaszał niezbyt mądre myśli powiedział coś, co miało sens. Słowa „Do lasu!” były tyleż chamskie, co prawdziwe. Już w tym momencie jesteśmy bowiem w lesie.

W najbliższy czwartek gramy mecz jak to się zwykło mówić ‘o utrzymanie’. Ale dla mnie niemal pewne jest, że znów niektórzy stwierdzą że mają coś ważniejszego do zrobienia w domu, pogoda marna albo kontuzję trzeba doleczyć. A dlaczego? Sprawa jest dla mnie jasna – my już od dawna nie stanowimy drużyny. Wielu przychodzi na mecz (a zwłaszcza trening) już tylko z obowiązku, wielu zjawia się żeby coś tam komuś udowodnić grając dokładnie odwrotnie niż nakazuje piłkarskie abecadło, niektórzy na boisku chyba się wręcz zwalczają. Dokładając do tego tych, którzy okazali się kompletnie niepoważni sugerując iż będą grać gdy pozbędziemy się z klubu ‘drobiu’ a do dziś ich nie widzimy oraz tych, którzy poobrażali się po przegranym meczu w Kłaju mamy pełny obraz naszego klubu, choć może i całej wiejskiej społeczności.  Awans do klasy B okazał się dla większości zawodników karą, rzeczą zupełnie zbędną. To ci ludzi są pozbawieni ambicji i chęci pracy nad sobą, a tradycje i klubowe i jego dobro są dla nich rzeczą mało ważną. Opcja zarządu stworzenia na nowo drużyny grającej głównie ‘swoimi’ była jak się okazało z góry skazana na niepowodzenie, ponieważ mentalnie daleko nam do choćby B klasowych standardów. Kto się z tym nie zgadza, niech zapyta o opinię trenera. Wszelkie próby wygarnięcia tejże prawdy zainteresowanym pozostali przy klubie działacze duszą w sobie, bo przecież choćby na sztukę powinno nas być na boisku jedenastu. Dla mnie sprawa jest jasna, jesteśmy głównym kandydatem do spadku, a ci którzy się z tym nie zgadzają niech poczekają do czwartkowego wieczoru. Moim wielkim marzeniem byłoby, żeby każdy zdał sobie sprawę z prawdziwych powodów niepowodzeń Zrywu, choćby miało mu to zająć kilka kolejnych miesięcy. Na razie moje (i nie tylko) próby zmuszenia wielu do refleksji kończą się klasyczną spychologią, no bo przecież to inni zawalili. Jak mało kiedy, chciałbym się mylić… A może wystarczy jako chory organizm krzyknąć: 'Siostro, basen!' i ktoś przedstawi nam gotowe rozwiązanie sytuacji? Wszystkich mędrców serdecznie zapraszam.

» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Email (nie będzie widoczny)
Nazwa
Tytuł
Komentarz
 podmiana znaków
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Pogoda na dziś